|
Sportingbet.pl to Twój sportowy bukmacher internetowy. |
![]() |
| Wyszukiwarka ofert pracy |
Futsal: Ciężka przeprawa faworyta
Do VI kolejki włącznie przychodzi nam się bowiem mierzyć z walczącymi o awans do ekstraklasy ekipami z Grajowa, Pyskowic, Gdańska i Gniezna, przeciwstawić się którym naszej zgrywającej się drużynie jest niezmiernie trudno. Kto jednak zwykł dopisywać punkty przed rozegraniem spotkań mistrzowskich, ten musi przygotować się na sporą dawkę adrenaliny. Jak należy walczyć do ostatnich minut, wierząc w możliwość przekłamania "kuluarowych dopisków punktowych", pokazali wczoraj podopieczni Dariusza Lubczyńskiego. Zwycięzcy natomiast, jakby od początku nastawieni na trudną przeprawę pozostali skoncentrowani przez 40 minut inkasując zasłużone, acz ciężko wywalczone 3 punkty z poczuciem dobrze wykonanej pracy, która (podkreślmy po raz kolejny) do kategorii "spacerków" bynajmniej nie należała.
Goście z podkrakowskiego Grajowa do ofensywy przeszli wraz z pierwszym gwizdkiem arbitrów. Chcieli bowiem, co oczywiste, szybko objąć prowadzenie by móc kontrolować przebieg spotkania na własnych zasadach. Może gdyby ta sztuka się faworytowi nie udała losy pojedynku potoczyłyby się inaczej. Jak to jednak zwykle w przypadku "gdybań" bywa, stało się odwrotnie. Dobre, dwójkowe rozegranie Marcina Kossaka z Michałem Słupkiem i już w 1 min wynik został otwarty. Wyłączając solową akcję Andrzeja Sapy, po której piłka minimalnie minęła słupek bramki Grzegorza Jakubiszyna, ta część gry należała zdecydowanie do przyjezdnych. Grajowianie najbliżsi podwyższenia skromnego prowadzenia byli w 4 min, kiedy po strzale aktywnego Słupka piłka (nomen omen) zatrzymała się na bocznym obramowaniu bramki. Z upływem minut Berland począł powoli otrząsać się z letargu. Już w 8 min po ładnym rozegraniu futbolówki Tomasz Skrzypczyk winien był doprowadzić do wyrównania. Co się jednak odwlecze - to nie uciecze. Była 13 min, gdy niedoszły bohater ostatniej akcji oswobodził się sprytnie spod opieki grajowskich defensorów i choć jego strzał zdołał jeszcze zatrzymać Jakubiszyn, to wobec szczęśliwej, sytuacyjnej dobitki Tomasza Wróblewskiego był już zmuszony sięgnąć do siatki (wcześniej, piłka odbiła się od słupka, następnie - od jego pleców, po czym wtoczyła się za linię bramkową). Opolanin "z krwi i kości", studiujący obecnie w Krakowie (Grzegorz Jakubiszyn - przyp. red.) spisywał się tego dnia bardzo dobrze. Nie raz uchronił bowiem swój zespół przed utratą bramki, toteż powrót w rodzinne strony może zapisać do niezwykle udanych. Po utracie gola MKF podkręcił tempo i choć swoje szanse miał też Berland (świetną okazję zaprzepaścił w 18 min Skrzypczyk) to goście schodzili na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem. Szybkie i dokładne rozegranie piłki po obwodzie wygospodarowało trochę wolnej przestrzeni co skrzętnie wykorzystał Kamil Jeleń efektownym, mocnym uderzeniem pokonując zasłoniętego Mateusza Sułkowskiego.
Początek drugiej połowy, która w swoim przebiegu była zdecydowanie bardziej wyrównana od poprzedniczki należał do gospodarzy. Grający na czarno rywale dwukrotnie w ostatniej chwili blokowali szarżującego Andrzeja Sapę, a pogoń Tomasza Wróblewskiego za długim podaniem udaremnił przytomnym wybiegiem Jakubiszyn. Później o sobie znać dali gracze MKFu groźnie niepokojąc Sułkowskiego. Choć tempo rozgrywania akcji nieco siadło, mecz nieustannie trzymał w napięciu. Berland ambitnie dążył do strzelenia bramki nie zapominając o szczelności w obronie. Grajów natomiast długo rozgrywał piłkę i choć w decydujących momentach na atakowanej połowie brakowało mu przysłowiowego "błysku" to jego poczynania prezentowały się niezwykle dojrzale. W 27 min bezwzględnie powinno paść wyrównanie. Niezmordowany Mateusz Heinze ukradł piłkę rywalom, błyskawicznie pognał z nią do przodu kończąc swój rajd podaniem do Sapy. Popularny Saper nazbyt wolno oddał na skrzydło do Aleksandra Blacha i z wyśmienitej akcji 3 na 1 miast w sieci, piłka wylądowała na rzucie rożnym. Brak gola dla miejscowych w tej akcji okazał się niestety brzemienny w skutkach. Źle z własnego przedpola zainicjował atak grający dotychczas bezbłędnie Dariusz Domański i ku rozpaczy opolan ustawiony na skrzydle Marcin Kwater precyzyjnym "szpicem" podwyższył na 1:3. Ostatnie 4 min to już obleganie połowy MKFu przez występujących z lotnym bramkarzem graczy Berlandu. Niestety, mimo determinacji i pieczołowicie budowanych akcji wynik nie uległ już zmianie.
Mecz suma sumarum przegrany zasłużenie. Jak przyznał po jego zakończeniu Andrzej Sapa "(...) przeciwnik był tego dnia lepszy, szczególnie w pierwszych 20 minutach". Opolski zespół może sobie jednak "pluć w brodę" z powodu nadmiaru niewykorzystanych okazji. Grając przeciwko bardziej zaawansowanemu pod względem futsalowych umiejętności przeciwnikowi, by myśleć o jakiejkolwiek zdobyczy punktowej, trzeba być do bólu wyrachowanym i skutecznym. Tego "chłodnego podejścia" niestety w decydujących momentach zabrakło i punktów musimy szukać w kolejnych spotkaniach. Przed drużyną Dariusza Lubczyńskiego kolejna, ciężka próba charakteru. Już w najbliższą niedzielę nasz zespół wyjedzie do Pyskowic, gdzie stanie naprzeciw miejscowemu Remedium, które po porażce z katowickim AZS UŚ na statę punktów pozwolić sobie już kategorycznie nie może.
BERLAND OSiR Komprachcice vs. MKF '99 Grajów 1:3 (1:2)
bramki:
Wróblewski '13 (Berland) oraz Kossak '1, Jeleń '16, M.Kwater '28 (MKF)
Berland OSiR: Sułkowski - T.Wróblewski, D.Lubczyński, Domański, K.Wróblewski, Sapa, Artemiuk, Heinze, Skrzypczyk, Blach - trener: Dariusz Lubczyński
MKF: Jakubiszyn, Siudut - Kossak, Słupek, Jeleń, Podobiński, T.Kwater (ż.k), M.Kwater, Gruszka, Seweryn, Leśniak, Grzesiek - trener: Dariusz Mielec
Sędziowali:
Maciej Śliwiński, Łukasz Jaskólski (Poznań)
Mieczysław Tomsza (Opole) - sędzia czasowy
źródło: marioss.futbolowo.pl
Komentarze:
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz







