|
Sportingbet.pl to Twój sportowy bukmacher internetowy. |
![]() |
| Wyszukiwarka ofert pracy |
Niedzielne spotkanie VI kolejki 1 ligi futsalu pomiędzy Berlandem OSiR Komprachcice, a Klubem Sportowym Gniezno można stawiać za modelowy przykład niepisanej, piłkarskiej reguły, że nie wrażenia artystyczne, lecz ilość zdobytych bramek stanowi o końcowej ocenie rywalizacji.
Ten żywy, ciekawy i rozgrywany na stosunkowo dobrym poziomie mecz ukazał, jak ważne na tym poziomie rozgrywek jest doświadczenie, cwaniactwo i to, co musi cechować dobry zespół - skuteczność. W wyżej wymienionych elementach futsalowego rzemiosła dominowali gnieźnianie, czym zasłużyli sobie na pewne zwycięstwo. Spoglądając na drugą stronę medalu, rozmiary tej wiktorii mogą być nieco mylące dla ogólnego obrazu tego spotkania. Berland bowiem zaprezentował się przez zdecydowaną większość czasu gry z dobrej strony będąc dla faworyzowanych gości przeciwnikiem co najmniej równorzędnym.
Przed meczem wśród kibiców gospodarzy wyczuwało się pewne obawy. Mając w świadomości miażdżącą wręcz przewagę, jaką na pakiecie hali komprachcickiego OSiRu osiągnęli w niedalekiej przeszłości gracze pyskowickiego Remedium, spodziewano się czarnego scenariusza w postaci powtórki z rozgrywki w starciu z prezentującą podobny poziom co "zielono-biali", ekipą z Gniezna. Już pierwsze minuty pojedynku rozwiały jednak niepotrzebne czarnowidztwo. Dominowała wyrównana walka i choć pierwszą groźną sytuację na atakowanej połowie stworzyli przyjezdni (Sułkowskiego od utraty gola uratował słupek) to już między 6 a 14 min Berland powinien prowadzić różnicą choćby jednego trafienia. Najpierw, dynamiczny odbiór aktywnego tego dnia Dariusza Domańskiego zakończył się minimalnie niecelnym dograniem do wychodzącego na czystą pozycję Skrzypczyka, a po chwili kopii wyczynu kolegi w wykonaniu równie uskrzydlonego Mateusza Heinze na bramkę nie zamienił Andrzej Sapa. Abstrahując od powyższego, najlepszą okazję do otwarcia wyniku miał w 9 min wspomniany Skrzypczyk. Znakomite, krzyżowe podanie z głębi pola Tomasza Wróblewskiego otworzyło popularnemu "Jubemu" drogę do świątyni Michała Wasilewskiego, lecz jego techniczna próba po odbiciu od słupka wyszła na aut bramkowy. W 14 min to gnieźnianie powinni objąć prowadzenie. Po stracie Domańskiego oko w oko z Sułkowskim stanął Sawicki, umiejętnie zwiódł swojego rywala i gdy wydawało się, że futbolówka niechybnie zatrzepocze w siatce... spod ziemi wyrósł kapitan gospodarzy - Tomasz Wróblewski klatką piersiową blokując uderzenie zawodnika KSu. Chwilę po tym, jak w 16 min po szybko rozegranym rzucie z autu dobrze dysponowany Wasilewski cudem obronił strzał Przemysława Czajkowskiego, w szeregach podopiecznych Dariusza Lubczyńskiego coś jakby pękło będąc jak się okazało wydarzeniem brzemiennym w skutkach dla późniejszych losów meczu. W odstępie mniej jak 120 sekund goście trzykrotnie pokonali Sułkowskiego, czym potwierdzili, że gdy zostawi się im trochę miejsca - na głowę rywala spada ciężki topór sprawiedliwości. Jako pierwszy na listę strzelców wpisał się Dariusz Rychłowski soczystym strzałem z głębokiego dystansu pokonując zasłoniętego, aczkolwiek nieco spóźnionego z interwencją goalkeepera miejscowych. Autorem trafienia na 0:2 był Mateusz Jedliński, który z pomocą rykoszetu od nogi Kamila Wróblewskigo miękkim lobem posłał piłkę do siatki. Wyczynu kolegom pozazdrościł Marcin Greser kończąc te jakże destrukcyjne dla Berlandu 2 minuty "dobitką" z najbliższej odległości własnego uderzenia w słupek. Mimo tak niekorzystnego obrotu spraw, jeszcze przed zejściem do szatni straty do KSu powinny zostać zmniejszone. Dwie akcje w duecie Czajkowskiego z Sapą zostały jednak udaremnione przez pewnego w poczynaniach Wasilewskiego.
Po zmianie stron, mimo wysokiego prowadzenia gości, mecz nie stracił na swojej atrakcyjności. Futsaliści z Wielkopolski zgodnie z przewidywaniami przestawili się na wyczekiwanie na akcje Berlandu z perspektywy własnej połowy, starając się prowadzić "wojnę podjazdową" stosując rozliczne wypady z kontratakami. Celem nadrzędnym dla gospodarzy było uzyskanie premierowego trafienia, co niestety kosztowało mnóstwo sił i prokurowało realizację założonej przez gnieźnian strategii gry. Po jednej ze strat na atakowanej połowie piłkę przechwycił rosły Mariusz Sawicki i ku rozpaczy zgromadzonych w hali kibiców posłał ją między parkanami Sułkowskiego do bramki Berlandu. Po stracie czwartego gola z niejednej drużyny całkowicie zeszłoby powietrze. Co budujące, tak się w przypadku opolan nie stało. Prowadzeni przez swojego lidera - Tomasza Wróblewskiego miejscowi jeszcze podkręcili tempo i przynajmniej trzykrotnie stanęli przed wręcz wymarzonymi szansami na pokonanie Wasilewskiego. Poprzeczka Wróblewskiego, słupek Blacha i wyblok silnego uderzenia Domańskiego nie zakończyły się jednak powodzeniem. "Kropkę nad i" niemal równo z syreną postawili za to przyjezdni. Za sprawą ładnej wymiany skrzydłowego z obrotowym na pozycję wyprowadzony został Sebastian Śniegowski, której ten bramkostrzelny zawodnik zmarnować po prostu nie mógł.
Mimo, powtórzmy to po raz enty, dotkliwej porażki, pojedynek z Klubem Sportowym Gniezno był najlepszym występem zawodników z podopolskich Komprachcic w bieżących rozgrywkach. Podobne opinie o grze zespołu przyglądającemu się rywalizacji swoich podopiecznych tym razem "po cywilnemu" Dariusza Lubczyńskiego dało się już usłyszeć po ostatnim spotkaniu przeciwko AZSowi UG Gdańsk. Patrząc przez pryzmat dorobku punktowego jest to nikłe pocieszenie, jednak śledząc progres i tempo w jakim ten w głównej mierze niedoświadczony zespół krzepnie na ligowych parkietach - napawa to z pewnością optymizmem. Faktem jest, że "wynik idzie w świat", Gniezno doskakuje do ścisłej czołówki, a Berland coraz to głębiej grzęźnie w strefie spadkowej. Przychylność (mimo niekorzystnego rezultatu) licznie zgromadzonej i co zaskoczyło samych zawodników: głośno dopingującej przez pełne 40 minut opolskiej publiczności fantastycznie mobilizuje do walki do ostatniej kropli potu. Już za tydzień w niezwykle prestiżowym, derbowym pojedynku z brzeskim Orlikiem Berland będzie miał okazję udowodnić, że wyraźna zwyżka formy nie jest dziełem przypadku. Zapowiada się arcyciekawe spotkanie.
BERLAND OSiR Komprachcice vs. KS Gniezno 0:5 (0:3)
bramki:
Rychłowski '17, Jedliński '18, Greser '19, Sawicki '25, Śniegowski '40
Berland OSiR: Sułkowski - T.Wróblewski, Domański, K.Wróblewski, Sapa (ż.k), Czajkowski, Artemiuk, Blach, Skrzypczyk (ż.k), Heinze - trener: Dariusz Lubczyński
KS: Wasilewski, Kasprzyk - Rychłowski, Sander, Jedliński, Bogucki, Śniegowski, Heliasz, Kaźmierczak (ż.k), Sawicki, Greser, Hoeft - trener: Paweł Hoeft
Sędziowali:
Grzegorz Hamowski, Wojciech Curyło (Kraków)
oraz Henryk Bąk (Zabrze) - sędzia czasowy
źródło: marioss.futbolowo.pl







